wtorek, 18 listopada 2014

ROUGH 2

Powietrze unoszące się wokoło otulonych zimowymi kurtkami ciał miało zapach przetrawionego alkoholu i męskiego potu. Para unosząca się z ust dwójki przykrywała ich jakby gęstą mgłą, ogrzewającą delikatnie ich nagie twarze.

Był środek piątkowej nocy kiedy Namjoon się zakochał.

*

 Jin westchnął głośno patrząc na młodszego chłopaka mocującego się z zamkiem do drzwi.
-Szybciej, proszę Cię- szepnął na ucho blondynowi, sprawiając że tego przeszła fala dreszczy. Udało mu się odblokować drzwi. Wpuścił starszego do pomieszczenia, potykając się przy tym o karton stojący przy drzwiach. Monster chciał zapalić światło, ale gdy jego dłoń wędrowała ku włącznikowi Seokjin położył dłoń na jego.
-Nie zapalaj, tak jest lepiej- uśmiechnął się uroczo w półmroku, patrząc Namjoonowi prosto w oczy.
-Jak sobie życzysz- szepnął, zdejmując ze swojej dłoni dłoń bruneta i wędrując ku materacowi.

Chłopcy siedzieli dobre 10 minut w ciszy, pijąc na spółkę jedno piwo i ogrzewając swoje ciała przytulając się do siebie swoimi plecami.

-Proszę, opowiedz mi o sobie- powiedział Namjoon, zmieniając ton głosu z chropowatego i męskiego na gładki i dźwięczny. Brunet otworzył usta, będąc zdziwionym słysząc takie zdanie.
-Nie że coś, ale to chyba trochę dziwne…prawda?- zaśmiał się, skubiąc paznokciami etykietkę butelki.
-Po prostu mi opowiedz.- nalegał młodszy, przybliżając się do starszego, czym sprawił że ten przyciskał się do ściany.


-Jak już mówiłem, jestem z rocznika 1992.  Jestem z prowincji Gyeonggi-do, moje życie było idealne do siedemnastki, a potem znudziłem się moim rodzicom- parsknął w przerwie między zdaniami- moja dziewczyna mnie rzuciła, a ja zostałem sam w centrum Seulu.
Namjoon podskoczył w miejscu.
-Mnie też wyrzucili-powiedział z cichą radością w głosie. Chłopak poczuł, że Jin jest jego bratnią duszą.
-Chyba sobie żartujesz?-Brunet wydawał się być tak samo zaskoczony jak młodszy, przytulający się do niego chłopak. Mimo pozorów, Namjoon nadal był bardziej męski od niego. Dla ścisłości, Seokjin czuł się bezpieczny w jego towarzystwie, a jego sama obecność sprawiała że krew odpływała mu do dolnych partii ciała.


-Z czego ty żyjesz…?- spytał zaskoczony Seokjin, wstając i wyglądając przez okno kawalerki. Widok z okna przedstawiał obrzydliwy mur, znajdujący się około 3 metrów od szyby.
-To zabrzmi dziecinnie, ale oddałem się muzyce. Jestem…raperem. Zarabiam na ulicy. To chyba jedyne co pozostało mi robić, jedyna rzecz która mnie cieszy. Mógłbym iść do normalnej pracy, ale po co? Nie chcę, żeby moje życie polegało jedynie na tym, żeby robić coś na przymus. Chcę żyć z pasją. Wolę umrzeć, niż robić coś pod publikę.
Seokjin po wysłuchaniu tej przemowy w ciszy otarł łzę zbierającą mu się w kąciku oka i wrócił na miejsce koło Monstera, przytulając się do niego bez słów.
Namjoon nie potrzebował słów.

Point of the rhythm is to follow in the time
so listen to the beating in your mind


Rozmowy dwójki ciągnęły się przez całą noc. O 4 nad ranem chłopcy byli już ze sobą tak blisko, że dosłownie płakali ze śmiechu ze swoich kawałów. Trzeba przyznać, że aby rozśmieszyć Rapmona potrzeba sporo wysiłku, bądź potrzeba charyzmy.
Jin miał charyzmę, całe jej litry, kilogramy, hektary.
Postanowili, że zamieszkają razem, bo tak będzie im łatwiej. Koniec z klubami, czas zająć się pracą.

-To tak, ja tańczę, ty rapujesz?-zapytał Jin, ziewając i pocierając wewnętrzną stroną dłoni opuchniętą ze zmęczenia twarz.
-Tak, dokładnie tak. Zarobkami dzielimy się na pół, myślę że tak będzie najrozsądniej. -odpowiedział młodszy, podając swojemu nowemu przyjacielowi szklankę z wodą.

*
 Pracę zaczęli następnego dnia. Resztę pierwszej doby przespali i przegadali, próbując lepiej się poznać. Namjoon bardzo zbliżył się do Seokjina i zrozumiał że czuje do niego coś więcej niż zwykłą sympatię, mimo tego że znał go zaledwie od zeszłej nocy. Talentem białowłosego oprócz muzyki i ogólnej wrażliwości duszy było rozpoznawanie ludzi o podobnych charakterach- dlatego jego  grono towarzystwa było takie małe….bądź nie istniało.
Nikt nie potrafił zrozumieć jego myśli. Jedyny w swoim rodzaju, unikat, porcelanowy chłopiec z pchlego targu.

*

Codzienne występy dwójki stały się prawdziwą rozrywką w tej części miasta-kiedy ludzie słyszeli rap Namjoona zbiegali się tłumami i siadali na chodniku, delektując się cudownym, miękkim głosem, który opowiadał coraz to inne historie opisujące jego życie.

too much

Nowym urozmaiceniem był taniec starszego od rapera o 2 lata chłopaka, który poruszał swoim ciałem w rytm muzyki, sprawiając że widownia wydawała z siebie dźwięki zachwytu. Swoimi ruchami potrafił nie tylko sprawić, że szczęka opada, ale także że kobiety płaczą ze wzruszenia, a mężczyźni kaszlą próbując nie okazywać swojej słabości.



Ludzie mówili że to idealna para, nic nie potrafi ich zniszczyć, będą sławni, świat o nich usłyszy już niedługo...


I tak było, do 31 grudnia.

Ten dzień zakończył wszystko.

2 komentarze:

  1. Powiem ci, że najpierw miałam tego nie czytać, bo się na ciebie wkurzyłam >:I ale no jednak przeczytałam. Podoba mi się so much, trochę się boję co będzie dalej, bo ta końcówka jest niejednoznaczna. Ogółem to jest supcio, perf, pięknie i pisz dalej, weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. co zakończył halo nie kończy się tak rozdziałówXDDD fajnie się zapowiada pozdrówki

    OdpowiedzUsuń