-Naprawdę? Czy to musi być akurat królik?- jęknął poirytowany, wyjmując zawartość saszetki i szybko wyrzucając ją za siebie.
Tae jadł bez widocznego zainteresowania czymkolwiek swoje słodkie śniadanie, patrząc pustym wzrokiem w swoje buty. Jego myśli kłębiły się od nadmiaru puszystych króliczków z ogromnymi nosami i ładnymi, prostymi zębami, ubranych w czarne sk8 high vansa…Chwilunię.
Chłopiec dał sam sobie pstryczka w czoło, próbując w ten sposób ukarać się za myślenie o dzieciaku z pociągu. Minęły dwa dni odkąd go widział, ale nie potrafił przestać o nim myśleć. Minuta po minucie pluł sobie w brodę, że nie zdążył zobaczyć nazwy miejscowości, w której wysiadł. Obiecał sobie, że musi go znaleźć, choćby miało by go to kosztować życie.
Z zamyślenia wyrwał go dzwonek na lekcje. Wstał powoli z drewnianej ławki, wyrzucił resztę ciastka do śmietnika, cicho przeklinając samego siebie za kupno słodyczy z takim a nie innym opakowaniem, i ruszył na matematykę.
Lekcja matematyki dłużyła się śmiertelnie, przez co Taehyung miał sporo czasu na rozmyślanie i pisanie po okładce zeszytu. Musiał obmyślić plan, dzięki któremu ponownie spotka Jungkooka. Wszystko jednak skończyło się na tym, że narysował ogromnego ziemniaka z dwoma zębami i grzywką na bok, który woła "Jestem gimbusem, który lubi uciekać!"
I kiedy chłopak już miał nie wytrzymać ze znużenia, spojrzał na zegar ścienny wiszący nad tablicą ze wzorami. Wskazówki wskazywały na godzinę 11:11.
Chłopiec uśmiechnął się gdy pomysł zaświtał mu do głowy. Podniósł w górę rękę, chcąc spytać się nauczyciela o pozwolenie na wyjście z klasy.
-Tak, Taehyung?- spytał starszy nauczyciel patrząc na niego spode łba. Siwizna pokrywała powoli jego łysiejące włosy. Jego twarz była poorana zmarszczkami typowymi dla ludźmi w średnim wieku. Był to poważny matematyk, u którego posiadanie oceny niższej niż 4 było karygodne i uważane za grzech śmiertelny. Jak to zwykł mawiać, "Skończycie w Biedronce, nieuki pieprzone!".
-Przepraszam proszę Pana- mimowolnie wzdrygnął się wypowiadając słowo „Pan”- ale źle się czuję, czy mogę wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza?
Nauczyciel westchnął przeciągle, wskazując chłopcu dłonią na drzwi, i na odchodne rzucając coś o popularnym markecie. Chłopiec szybko ukłonił się, wybiegając z klasy.
Miał 10 minut do najbliższego pociągu, przez co musiał użyć swoich długich, szczupłych nóg do sprintu. Dawno nie biegał, ponieważ lekcje WF były dla niego katorgą z powodu lenistwa, więc uznał że trochę ruchu na pewno mu się przyda.
Kiedy wbiegł na peron, pociąg już szykował się do odjazdu- na całe szczęście w ostatniej sekundzie udało mu się wskoczyć na pokład. Taehyung rozejrzał się wokoło, próbując zaczerpnąć powietrza. Jego ciało zastygło, gdy na dokładnie tym samym siedzeniu co ostatnio znalazł śpiącego z otwartymi ustami chłopca z czarną grzywką. Oczy blondyna zaszły szkłem, gdy siadał koło niego, uśmiechając się jak wariat. Jungkook delikatnie uchylił powieki, spoglądając niepewnie na pasażera obok siebie.
-Czy…czy to Pan?- spytał zaspanym głosem chłopiec, drapiąc się swoją małą dłonią po policzku. Starszy zaśmiał się przez łzy, głaszcząc chłopca po głowie.
-Tak, Kookie, to ja. Proszę, mów mi Taehyung.- szepnął łamliwym głosem, próbując otrząsnąć się ze wzruszenia. Młodszy nie do końca rozumiał, dlaczego blondyn płakał, a co gorsza- śmiał się. Przecież jeszcze dwa dni temu był dla niego opryskliwy, a chłopcu zdawało się, że Taehyung chyba cierpi na paraliż twarzy, który nie pozwalał mu się uśmiechać.
-Miło widzieć, że Pan…że ty, Taehyung, potrafisz się cieszyć, Cholerka. –przez chwilę Jungkook szperał w swoim plecaku, po to by za chwilę wyjąć dwa wielkie ciastka z kremem, opakowane w papier w króliczki.
-To tak na przeprosiny, że uciekłem dwa dni temu bez słowa- zarumienił się
mały, podając zaskoczonemu blondynowi ptysia.Przez następne kilkanaście minut rozmawiali o sobie, próbując lepiej się zapoznać i zbliżyć do siebie. Tae dowiedział się, że Jungkook zawsze wysiada trzy stacje od miejscowości w której mieszka blondyn, a on sam mieszka dwie stacje przed domem starszego kolegi. Teraz w pewnością nie było szansy, aby Królik zniknął bez śladu, zostawiając tylko męczący niedosyt obecności.
Taehyung z czasem powoli zaczął rozumieć miłość. Był wdzięczny przede wszystkim Jungkookowi, który uczył go czułości, i napawał ciepłem. Blondyn dziwił się sam sobie, że istnieje taki ktoś, kto potrafi bez wielkiego wysiłku naprawiać człowieka i jego wrodzone wady.
Chłopcy czasami spotykali się tylko po to, aby razem pojeździć pociągiem. Starszy uważał, że jest to romantyczne, z racji tego, że jest to miejsce w którym się poznali. Miejsce, w którym Taehyung znalazł znaczenie miłości.
Blondyn pogłaskał po policzku piętnastolatka, którego głowa spoczywała na ramieniu starszego. Była godzina 19:00 i powoli zaczynało się ściemniać, a mały przysypiał otulony w płaszcz starszego. Licealista pocałował młodszego w nos, szepcząc mu na ucho.
-Kookie, pobudka, to już twoja stacja.
I spojrzał przez łzy na chłopca, który krzywym krokiem drepce po peronie, machając do niego, i ukazując swoje przednie królicze zęby.
Już na zawsze szczęśliwi.
To jest przesłodkie, zakochałam się i zamarłam
OdpowiedzUsuń>_< och... jaki ssssłodkiiii vkook <3<3<3
OdpowiedzUsuń