* m u z y k a *
Should I draw the image of him sleeping
Don't be shy anymore, You're already mine boy
Even if it's not clear, it's that way to me
N ziewnął głośno owijając swoje nagie ciało ręcznikiem, prosto po tym jak wyszedł z pod prysznica. Był 10 grudnia, godzina 18:00, gdy zakładał dżinsy szykując się na wieczorną parapetówkę u Kena, starego przyjaciela ze szkoły. Za godzinę miał przyjechać po niego Ravi- jego…chciał wierzyć, że są już na poziomie związku. Hakyeon sam nie wiedział, czy nadal są tylko kumplami, czy już czymś więcej. Oczywiście, chłopak pragnął, aby Wonsik wreszcie zaakceptował fakt, że jego starszy znajomy jest gejem, i zakochał się w nim na zabój. Było to jednak nie lada wyzwanie.
Czerwonowłosy bał się każdego spotkania z blondynem, zupełnie jak wizyty u dentysty. Dzisiejszego wieczora N nie czuł się zbytnio na siłach, zupełnie jakby nadchodząca impreza już zdążyła wyssać z niego resztki życia i energii. Był apatyczny, i jedyne na co miał ochotę, to poczuć bliskość młodszego. Chciał, aby ten oplótł swoimi dobrze zbudowanymi, wyrzeźbionymi ramionami jego szyję, aby jego głowa zatopiła się w zagłębieniu jego szyi… Czy naprawdę wymagał aż tak wiele?
Z zamyślenia wyrwał go dzwonek do drzwi. Podniósł się szybko z fotela, w biegu łapiąc za kurtkę wiszącą na stojaku. Gdy otworzył drzwi, ujrzał lekko uśmiechniętą twarz Raviego.
-Gotowy na zabawę?- spytał starszego, nonszalancko wyciągając spod kurtki butelkę owocowej wódki. N parsknął, spoglądając na niego z dołu, gdy w między czasie wiązał swojego trampka.
-Tylko alkohol w głowie takim gówniarzom jak ty- westchnął Hakyeon, zamykając i klucząc drzwi od kawalerki.
-Pff, za godzinę będziesz mnie błagał na kolanach, żebym zrobił Ci mojego popisowego drinka.- czerwonowłosy zarumienił się, słysząc dwuznaczną stronę zdania wypowiedzianego przez kolegę.
-Nie pierdol, tylko prowadź.- zaklął w stronę blondyna, zajmując miejsce z tyłu jego auta.
Na dworze było już ciemno od dobrych kilku godzin, więc wszystko wyglądało zupełnie jak późną nocą, oświetlone żółtym światłem ulicznych lamp.
Gdy dojechali pod blok, w którym znajdowało się nowe mieszkanie Jaehwana, serce N podskoczyło niebezpiecznie. Tak reagował zawsze, gdy był podekscytowany.
Wchodząc po schodach chłopak układał sobie w głowie dialogi z Ravim, które mogły się naprawdę odbyć, gdyby miał trochę więcej odwagi niż ma. W tym samym czasie, gdy on bujał w obłokach, blondyn spojrzał na niego marszcząc brwi, zastanawiając się, co tak trapi jego hyunga.
Po około 30 sekundach od pięciokrotnego uderzenia pięścią Wonsika w dzwonek drzwi otworzyły się, a w nich stanął sam gospodarz Ken. Jak zwykle roześmiany i pełen energii zaprosił dwójkę do środka.
Na kanapie w salonie siedziała już reszta ich licealnej paczki, a mianowicie wiecznie naburmuszony Leo, ubrany w niesamowicie drogą skórzaną kurtkę, z Hyukiem przy boku, który rozmawiał o czymś intensywnie z Hongbinem, który opierał się o ścianę, trzymając w dłoni plastikowy kubek z alkoholem.
-Niech mnie ktoś uderzy, nie wierzę- powiedział z widocznym zaskoczeniem w głosie Lee Hongbin, podchodząc powoli do pary.
-To wy żyjecie!- zaśmiał się, przytulając się przyjacielsko do dwójki. Cała grupka rozpoczęła rozmowę, na temat tego, jak dawno się nie widzieli, o tym, kogo ostatnio przelecieli, czy też, powiedzmy sobie szczerze, niechętnie, o nowym, brzydkim jak las w środku nocy, mieszkaniu Jaehwana. Im godzina stawała się późniejsza, tym więcej palącego w gardła płynu wlewała w siebie paczka, nie licząc Wonsika, który musiał potem odwieźć do domu lekko wstawionego Hakyeona.
N siedział sam w fotelu przy oknie, obserwując zacięte; głośne rozmowy swoich przyjaciół, co jakiś czas podchodząc do stolika, aby dolać sobie do coli „odrobiny” wódki (tak naprawdę, wódka zajmowała 2/3 kubka, a pozostałe 1/3 miejsca było wypełnione szeptem mówiącym „UPIJ SIĘ”).
Chłopak w czerwonych włosach zawsze tracił resztki humoru i energii podczas picia alkoholu, o czym dobrze wiedziała reszta zebranych- to dlatego nawet nie próbowali go zagadywać, zawsze kończyło się to kłótniami i płaczem najstarszego.
W czasie gdy Cha przeżywał po-alkoholowe załamanie nerwowe Ravi i Ken świetnie się bawili, opowiadając sobie anegdotki ze szkolnych lat. Ken oczywiście musiał przesadzić z procentami, co objawiło się w postaci bełkotu i coraz to bardziej szampańskiego nastroju. Przyklejał się on coraz bardziej do blondyna, dmuchając mu prosto w twarz nieświeżym oddechem.
-Heeej, Ravi-yah, pamiętasz jak w trzeciej klasie liceum N powiedział Ci, że się w tobie zakochał? Ha-ha, co za frajer, wiadomo że ja jestem lepszy w te klocki, ten to jest pewnie ciasny jak Cieśnina Beringa! A właśnie, stary, zaliczyłeś już goooo~?- wybełkotał swoją przemowę, która spowodowała że miny wszystkich wokoło zrzedły, a zwłaszcza mina biednego Hakyeona. W tej samej chwili gdy czerwonowłosy miał wstać i podziękować za gościnę, Ken krzyknął do niego, aby spojrzał na niego przez chwilę.
-Patrz jak to się robi!- rzucił w jego stronę, puszczając mu koślawo perskie oczko. Jaehwan ujął w obie dłonie twarz Raviego, i złożył na jego ustach soczystego buziaka. W tym momencie N miał dość, i wybiegł z mieszkania głośno trzaskając drzwiami. Jego świat wirował od nadmiaru wódki, schody zamieniły się w prawdziwy labirynt. Nogi chłopaka odmówiły posłuszeństwa na klatce schodowej, na której schodach przysiadł, płacząc niekontrolowanie. Nie mógł uwierzyć, że jego były przyjaciel potrafił się do tego posunąć. Pocałował jego miłość. Przypomniał wszystkim wokoło, że był na zabój zakochany w Wonsiku. W tym momencie wszystko co miał wydawało się powoli znikać, zostawiając go na tym świecie zupełnie samego i bezbronnego. Potrzebował tylko jednego-miłości. Pragnął czułości od tego, który właśnie całował się z jego szkolnym kumplem. Czy to ma jakikolwiek sens?
Chłopak uderzył pięścią w ścianę najmocniej jak potrafił. Oszołamiający ból sprawił, że załkał jeszcze głośniej.
Usłyszał za sobą kroki schodzenia po schodach. Obejrzał się za siebie, a ukazała mu się zatroskana, ale także lekko zdenerwowana twarz „jego jedynego”. Podszedł, i mimo że starszy się opierał, to przytulił go do jego piersi najmocniej jak tylko potrafił, ścierając swoim kciukiem resztki łez z jego zarumienionych policzków.
-Przepraszam- zaczął łamliwym głosem- przepraszam, Hakyeon. Przepraszam za to co przed chwilą zaszło. Przepraszam, że nie potrafiłem Cię zaakceptować, aż do teraz. Kocham Cię. Chcę, abyś był szczęśliwy. Zapomnij o tym, co przed chwilą zobaczyłeś i usłyszałeś.
Nie pozwolą starszemu dojść do słowa chwycił go za dłoń i pociągnął do swojego auta. Odpalił samochód, jadąc w niezidentyfikowanym kierunku. Nadal nie odzywający się N rozpoznał, że jadą w stronę domu Raviego. Chłopak nie był świadom, dlaczego zabiera go akurat tam, zamiast odwieźć go do domu i pozwolić mu w spokoju wytrzeźwieć, wypłakując oczy pod prysznicem.
-Mam nadzieję, że masz ochotę spać dzisiaj u mnie- szepnął blondyn, uśmiechając się delikatnie w stronę pasażera.
Młodszy szedł powoli, aby N mógł nadążyć. Mieszkał on na drugim piętrze, więc nie było sensu wołania windy. Spacer pozwoli odrobinę ochłonąć jego przyjacielowi.
-Hakyeon-ah, otworzysz? Chyba dostałem esemesa, muszę odczytać.-skłamał białowłosy, podając starszemu klucz od drzwi. Ten niechętnie mruknął w pozytywnej odpowiedzi, wkładając klucz w otwór drzwi. I w momencie gdy zamek miał puścić a drzwi się otworzyć, Ravi przytrzymał dłoń N’a, drugą dłonią chwytając jego policzek. Zaczął całować go delikatnie, czekając aż starszy odwzajemni pieszczotę, po czym nieznacznie przyspieszył.
Through the cracks of the dim balcony
A perfect silhouette, this calming nights aroma
Is like a coconut scented oil
Just like the day I confessed to you
Do you remember?
Wonsik wpuścił do swojego mieszkania swojego hyunga, ściągając z jego ramion zimową kurtkę, i bez słowa ściągając jego buty. Młodszy popchnął go delikatnie na materac leżący po środku kawalerki.
-Naprawdę nie mogę uwierzyć, że to się dzieje- szepnął widocznie uradowany N, rozpinając pierwsze guziki koszuli młodszego. Ravi zaśmiał się słodko w odpowiedzi, szybko, niemalże zrywając z Hakyeona koszulkę. Drugą dłonią chłopak przejechał po powoli powstającej wypukłości na spodniach starszego, sprawiając że ten jęknął głośno w jego ucho. Chłopak ściągnął ze swojego hyunga dżinsy, chichocząc cicho w między czasie, patrząc na jego pełną potrzeby bliskości twarz. Gdy czerwonowłosy pozostał już w samych bokserkach, młodszy szybko rozebrał się, nie chcąc pozostać dłużny przyjacielowi. N mruknął, lustrując wzrokiem ciało młodszego. Położył on swoje dłonie na jego klatce piersiowej, oblizując wargi, dając tym znak że jest gotowy, aby pójść na całość. Ravi, jakby czytając z mowy jego ciała zaczął całować go po szyi, zostawiając na niej małe, sino-różowe ślady. Młodszy zaczął schodzić z pocałunkami coraz niżej, aż doszedł do linii jego bokserek, które ściągnął z niego powoli, próbując grać ze starszym na czas.
-Proszę, szybciej- jęknął przeciągle Hakyeon, przypominając tym Wonsikowi o jego boleśnie gotowej erekcji. Chłopak zmienił pozycję na wygodniejszą dla ich obojga. Objął starszego chłopaka w pasie, usadzając go na jego kolanach. N schował twarz w zagłębieniu szyi swojego dongseanga, gdy ten przejechał jego silną; żylastą dłonią po jego pulsującej męskości. Cha wbił paznokcie w plecy Raviego, gdy ten zaczął rozpychać jego wejście swoimi długimi, idealnymi palcami, które jakby były stworzone do tego. Chłopak jęknął głośno i przeciągle. Blondyn wmasował w swoje przyrodzenie lubrykant, który na całe szczęście leżał jakby gotowy obok materaca. Wszedł w starszego jednym ruchem, sprawiając, że ten krzyknął i zadrżał trzymany w jego ramionach, stając się jakby bardziej wiotki i bezbronny. Młodszy poruszył się w nim powoli, a potem coraz szybciej, wolną ręką masując erekcję Hakyeona. W tym samym momencie doznali szczytu rozkoszy, rozlewając się na swoje brzuchy, i spełnieni opadając na materac, próbując złapać oddech.
N czuł, że ta noc była przełomową w jego dwudziesto-paro letnim życiu. Szczęście i ciepło niemalże boleśnie rozpierało jego pierś, sprawiając że krew płynęła szybciej i goręcej, a tętno przyspieszało.
Ravi także uznał, że ta noc była czymś, co zapamięta na długo, tfu, na zawsze. Wreszcie przestał kryć się ze swoim uczuciem i zaakceptował to, kim naprawdę jest. Nie ma innych słów na opisanie tego, co przeżyli.
Hakyeon cicho wzdychając przytulił się do nagiej klatki piersiowej blondyna, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo, które można było dostrzec przez okno.
-Kocham cię, Ravi-ah. Naprawdę Cię kocham.
I whisper in your ears, Come closer
You’re too fine
A freckled crimson strawberry
And I become the whipping cream that wraps around
Should I draw the image of him sleeping
Don't be shy anymore, You're already mine boy
Even if it's not clear, it's that way to me
N ziewnął głośno owijając swoje nagie ciało ręcznikiem, prosto po tym jak wyszedł z pod prysznica. Był 10 grudnia, godzina 18:00, gdy zakładał dżinsy szykując się na wieczorną parapetówkę u Kena, starego przyjaciela ze szkoły. Za godzinę miał przyjechać po niego Ravi- jego…chciał wierzyć, że są już na poziomie związku. Hakyeon sam nie wiedział, czy nadal są tylko kumplami, czy już czymś więcej. Oczywiście, chłopak pragnął, aby Wonsik wreszcie zaakceptował fakt, że jego starszy znajomy jest gejem, i zakochał się w nim na zabój. Było to jednak nie lada wyzwanie.
Czerwonowłosy bał się każdego spotkania z blondynem, zupełnie jak wizyty u dentysty. Dzisiejszego wieczora N nie czuł się zbytnio na siłach, zupełnie jakby nadchodząca impreza już zdążyła wyssać z niego resztki życia i energii. Był apatyczny, i jedyne na co miał ochotę, to poczuć bliskość młodszego. Chciał, aby ten oplótł swoimi dobrze zbudowanymi, wyrzeźbionymi ramionami jego szyję, aby jego głowa zatopiła się w zagłębieniu jego szyi… Czy naprawdę wymagał aż tak wiele?
Z zamyślenia wyrwał go dzwonek do drzwi. Podniósł się szybko z fotela, w biegu łapiąc za kurtkę wiszącą na stojaku. Gdy otworzył drzwi, ujrzał lekko uśmiechniętą twarz Raviego.
-Gotowy na zabawę?- spytał starszego, nonszalancko wyciągając spod kurtki butelkę owocowej wódki. N parsknął, spoglądając na niego z dołu, gdy w między czasie wiązał swojego trampka.
-Tylko alkohol w głowie takim gówniarzom jak ty- westchnął Hakyeon, zamykając i klucząc drzwi od kawalerki.
-Pff, za godzinę będziesz mnie błagał na kolanach, żebym zrobił Ci mojego popisowego drinka.- czerwonowłosy zarumienił się, słysząc dwuznaczną stronę zdania wypowiedzianego przez kolegę.
-Nie pierdol, tylko prowadź.- zaklął w stronę blondyna, zajmując miejsce z tyłu jego auta.
Na dworze było już ciemno od dobrych kilku godzin, więc wszystko wyglądało zupełnie jak późną nocą, oświetlone żółtym światłem ulicznych lamp.
Gdy dojechali pod blok, w którym znajdowało się nowe mieszkanie Jaehwana, serce N podskoczyło niebezpiecznie. Tak reagował zawsze, gdy był podekscytowany.
Wchodząc po schodach chłopak układał sobie w głowie dialogi z Ravim, które mogły się naprawdę odbyć, gdyby miał trochę więcej odwagi niż ma. W tym samym czasie, gdy on bujał w obłokach, blondyn spojrzał na niego marszcząc brwi, zastanawiając się, co tak trapi jego hyunga.
Po około 30 sekundach od pięciokrotnego uderzenia pięścią Wonsika w dzwonek drzwi otworzyły się, a w nich stanął sam gospodarz Ken. Jak zwykle roześmiany i pełen energii zaprosił dwójkę do środka.
Na kanapie w salonie siedziała już reszta ich licealnej paczki, a mianowicie wiecznie naburmuszony Leo, ubrany w niesamowicie drogą skórzaną kurtkę, z Hyukiem przy boku, który rozmawiał o czymś intensywnie z Hongbinem, który opierał się o ścianę, trzymając w dłoni plastikowy kubek z alkoholem.
-Niech mnie ktoś uderzy, nie wierzę- powiedział z widocznym zaskoczeniem w głosie Lee Hongbin, podchodząc powoli do pary.
-To wy żyjecie!- zaśmiał się, przytulając się przyjacielsko do dwójki. Cała grupka rozpoczęła rozmowę, na temat tego, jak dawno się nie widzieli, o tym, kogo ostatnio przelecieli, czy też, powiedzmy sobie szczerze, niechętnie, o nowym, brzydkim jak las w środku nocy, mieszkaniu Jaehwana. Im godzina stawała się późniejsza, tym więcej palącego w gardła płynu wlewała w siebie paczka, nie licząc Wonsika, który musiał potem odwieźć do domu lekko wstawionego Hakyeona.
N siedział sam w fotelu przy oknie, obserwując zacięte; głośne rozmowy swoich przyjaciół, co jakiś czas podchodząc do stolika, aby dolać sobie do coli „odrobiny” wódki (tak naprawdę, wódka zajmowała 2/3 kubka, a pozostałe 1/3 miejsca było wypełnione szeptem mówiącym „UPIJ SIĘ”).
Chłopak w czerwonych włosach zawsze tracił resztki humoru i energii podczas picia alkoholu, o czym dobrze wiedziała reszta zebranych- to dlatego nawet nie próbowali go zagadywać, zawsze kończyło się to kłótniami i płaczem najstarszego.
W czasie gdy Cha przeżywał po-alkoholowe załamanie nerwowe Ravi i Ken świetnie się bawili, opowiadając sobie anegdotki ze szkolnych lat. Ken oczywiście musiał przesadzić z procentami, co objawiło się w postaci bełkotu i coraz to bardziej szampańskiego nastroju. Przyklejał się on coraz bardziej do blondyna, dmuchając mu prosto w twarz nieświeżym oddechem.
-Heeej, Ravi-yah, pamiętasz jak w trzeciej klasie liceum N powiedział Ci, że się w tobie zakochał? Ha-ha, co za frajer, wiadomo że ja jestem lepszy w te klocki, ten to jest pewnie ciasny jak Cieśnina Beringa! A właśnie, stary, zaliczyłeś już goooo~?- wybełkotał swoją przemowę, która spowodowała że miny wszystkich wokoło zrzedły, a zwłaszcza mina biednego Hakyeona. W tej samej chwili gdy czerwonowłosy miał wstać i podziękować za gościnę, Ken krzyknął do niego, aby spojrzał na niego przez chwilę.
-Patrz jak to się robi!- rzucił w jego stronę, puszczając mu koślawo perskie oczko. Jaehwan ujął w obie dłonie twarz Raviego, i złożył na jego ustach soczystego buziaka. W tym momencie N miał dość, i wybiegł z mieszkania głośno trzaskając drzwiami. Jego świat wirował od nadmiaru wódki, schody zamieniły się w prawdziwy labirynt. Nogi chłopaka odmówiły posłuszeństwa na klatce schodowej, na której schodach przysiadł, płacząc niekontrolowanie. Nie mógł uwierzyć, że jego były przyjaciel potrafił się do tego posunąć. Pocałował jego miłość. Przypomniał wszystkim wokoło, że był na zabój zakochany w Wonsiku. W tym momencie wszystko co miał wydawało się powoli znikać, zostawiając go na tym świecie zupełnie samego i bezbronnego. Potrzebował tylko jednego-miłości. Pragnął czułości od tego, który właśnie całował się z jego szkolnym kumplem. Czy to ma jakikolwiek sens?
Chłopak uderzył pięścią w ścianę najmocniej jak potrafił. Oszołamiający ból sprawił, że załkał jeszcze głośniej.
Usłyszał za sobą kroki schodzenia po schodach. Obejrzał się za siebie, a ukazała mu się zatroskana, ale także lekko zdenerwowana twarz „jego jedynego”. Podszedł, i mimo że starszy się opierał, to przytulił go do jego piersi najmocniej jak tylko potrafił, ścierając swoim kciukiem resztki łez z jego zarumienionych policzków.
-Przepraszam- zaczął łamliwym głosem- przepraszam, Hakyeon. Przepraszam za to co przed chwilą zaszło. Przepraszam, że nie potrafiłem Cię zaakceptować, aż do teraz. Kocham Cię. Chcę, abyś był szczęśliwy. Zapomnij o tym, co przed chwilą zobaczyłeś i usłyszałeś.
Nie pozwolą starszemu dojść do słowa chwycił go za dłoń i pociągnął do swojego auta. Odpalił samochód, jadąc w niezidentyfikowanym kierunku. Nadal nie odzywający się N rozpoznał, że jadą w stronę domu Raviego. Chłopak nie był świadom, dlaczego zabiera go akurat tam, zamiast odwieźć go do domu i pozwolić mu w spokoju wytrzeźwieć, wypłakując oczy pod prysznicem.
-Mam nadzieję, że masz ochotę spać dzisiaj u mnie- szepnął blondyn, uśmiechając się delikatnie w stronę pasażera.
Młodszy szedł powoli, aby N mógł nadążyć. Mieszkał on na drugim piętrze, więc nie było sensu wołania windy. Spacer pozwoli odrobinę ochłonąć jego przyjacielowi.
-Hakyeon-ah, otworzysz? Chyba dostałem esemesa, muszę odczytać.-skłamał białowłosy, podając starszemu klucz od drzwi. Ten niechętnie mruknął w pozytywnej odpowiedzi, wkładając klucz w otwór drzwi. I w momencie gdy zamek miał puścić a drzwi się otworzyć, Ravi przytrzymał dłoń N’a, drugą dłonią chwytając jego policzek. Zaczął całować go delikatnie, czekając aż starszy odwzajemni pieszczotę, po czym nieznacznie przyspieszył.
Through the cracks of the dim balcony
A perfect silhouette, this calming nights aroma
Is like a coconut scented oil
Just like the day I confessed to you
Do you remember?
Wonsik wpuścił do swojego mieszkania swojego hyunga, ściągając z jego ramion zimową kurtkę, i bez słowa ściągając jego buty. Młodszy popchnął go delikatnie na materac leżący po środku kawalerki.
-Naprawdę nie mogę uwierzyć, że to się dzieje- szepnął widocznie uradowany N, rozpinając pierwsze guziki koszuli młodszego. Ravi zaśmiał się słodko w odpowiedzi, szybko, niemalże zrywając z Hakyeona koszulkę. Drugą dłonią chłopak przejechał po powoli powstającej wypukłości na spodniach starszego, sprawiając że ten jęknął głośno w jego ucho. Chłopak ściągnął ze swojego hyunga dżinsy, chichocząc cicho w między czasie, patrząc na jego pełną potrzeby bliskości twarz. Gdy czerwonowłosy pozostał już w samych bokserkach, młodszy szybko rozebrał się, nie chcąc pozostać dłużny przyjacielowi. N mruknął, lustrując wzrokiem ciało młodszego. Położył on swoje dłonie na jego klatce piersiowej, oblizując wargi, dając tym znak że jest gotowy, aby pójść na całość. Ravi, jakby czytając z mowy jego ciała zaczął całować go po szyi, zostawiając na niej małe, sino-różowe ślady. Młodszy zaczął schodzić z pocałunkami coraz niżej, aż doszedł do linii jego bokserek, które ściągnął z niego powoli, próbując grać ze starszym na czas.
-Proszę, szybciej- jęknął przeciągle Hakyeon, przypominając tym Wonsikowi o jego boleśnie gotowej erekcji. Chłopak zmienił pozycję na wygodniejszą dla ich obojga. Objął starszego chłopaka w pasie, usadzając go na jego kolanach. N schował twarz w zagłębieniu szyi swojego dongseanga, gdy ten przejechał jego silną; żylastą dłonią po jego pulsującej męskości. Cha wbił paznokcie w plecy Raviego, gdy ten zaczął rozpychać jego wejście swoimi długimi, idealnymi palcami, które jakby były stworzone do tego. Chłopak jęknął głośno i przeciągle. Blondyn wmasował w swoje przyrodzenie lubrykant, który na całe szczęście leżał jakby gotowy obok materaca. Wszedł w starszego jednym ruchem, sprawiając, że ten krzyknął i zadrżał trzymany w jego ramionach, stając się jakby bardziej wiotki i bezbronny. Młodszy poruszył się w nim powoli, a potem coraz szybciej, wolną ręką masując erekcję Hakyeona. W tym samym momencie doznali szczytu rozkoszy, rozlewając się na swoje brzuchy, i spełnieni opadając na materac, próbując złapać oddech.
N czuł, że ta noc była przełomową w jego dwudziesto-paro letnim życiu. Szczęście i ciepło niemalże boleśnie rozpierało jego pierś, sprawiając że krew płynęła szybciej i goręcej, a tętno przyspieszało.
Ravi także uznał, że ta noc była czymś, co zapamięta na długo, tfu, na zawsze. Wreszcie przestał kryć się ze swoim uczuciem i zaakceptował to, kim naprawdę jest. Nie ma innych słów na opisanie tego, co przeżyli.
Hakyeon cicho wzdychając przytulił się do nagiej klatki piersiowej blondyna, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo, które można było dostrzec przez okno.
-Kocham cię, Ravi-ah. Naprawdę Cię kocham.
I whisper in your ears, Come closer
You’re too fine
A freckled crimson strawberry
And I become the whipping cream that wraps around

Ogółem to nie przepadam za smutami, ale specjalnie dla ciebie tego przeczytałam i oceniam 11/10, bardzo ładnie marciu
OdpowiedzUsuńOk. Umarłam. Pragnę więcej ! 😍
OdpowiedzUsuńOMO *O*
OdpowiedzUsuńNie jestem fanką tego pairingu, ale czytało mi się to naprawdę dobrze!
Smut na dobranoc i tak jakoś lepiej sie zasypia xD
Szczególnie taki no hoho! Życzę weny i czekam na następne shociki xoxo
Jak na 1 smut to nieźle,czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuń